Ravelry i kolejna obsesja włóczkowa
Odkryłam, że w sieci jest katalog każdej włóczki na świecie. To był początek mojego końca!
Wszystko zaczęło się niewinnie, jak zawsze przy takich rzeczach. Ktoś gdzieś wspomniał o Ravelry, weszłam sprawdzić i przez pierwsze pięć minut byłam spokojna, bo wszędzie widziałam płatne schematy. Nie jestem na etapie wydawania pieniędzy na wzory, których prawdopodobnie nie byłabym w stanie rozszyfrować. Klasyczne schematy ze znakami graficznymi (te z kreskami, kółkami i tajemniczymi zygzakami) ogarniam bez problemu. Ale angielskie skróty szydełkowe to zupełnie inny poziom wtajemniczenia. “Sc, dc, ch, sl st, hdc”. W pierwszej chwili byłam przekonana, że przypadkowo kliknęłam w instrukcję obsługi reaktora jądrowego.
Ale potem zobaczyłam zakładkę z darmowymi wzorami.
Odkrycie pierwszej zakładki
Zaczęłam od niewinnego przejrzenia kilku projektów. Godzinę później wciąż przeglądałam. Dwie godziny później byłam głębiej. A potem ocknęłam się następnego dnia z oczami przekrwionymi od ekranu, otoczona wydrukami i notatkami, z pełną świadomością, że nie zdążę zrealizować i połowy tego co sobie właśnie upatrzyłam, i zupełną obojętnością na ten fakt.
Ravelry ma wzorów tyle, że gdyby poświęcić każdemu z nich jeden wieczór, wystarczyłoby na kilka żyć. Są swetry, koce, szale, czapki, skarpety, torby, zabawki, serwety, obrusy i rzeczy, dla których nie mam nawet nazwy, ale które wyglądają pięknie i natychmiast chcę je zrobić. Jest też funkcja katalogu, do której można wpisać własne zapasy włóczki, żeby nie kupować dwa razy tego samego. Wpisałam swoje zapasy. Tydzień później i tak kupiłam identyczny motek jak w moich zapasach, bo zapomniałam że go mam, bo nie zajrzałam do katalogu. Kto ma czas zaglądać do katalogu kiedy jest taka ładna włóczka na przecenie?!
Trzy projekty jednocześnie
Efekt uboczny Ravelry jest taki, że trudno skończyć jeden projekt zanim nie zacznie się następnego. Jeden wieczór dziergam sweter, drugiego dnia odkrywam wzór na chustę, który absolutnie musi powstać natychmiast, a zanim chusta dojdzie do połowy, pojawia się coś jeszcze i wszystko inne ląduje na stosie rzeczy w toku. Mam teraz trzy projekty jednocześnie i szczere poczucie, że to całkiem rozsądna liczba.
Gdzieś w tle majaczy pytanie czy kiedykolwiek to wszystko skończę. Odpowiedź jest prawdopodobnie “nie”, ale to nie jest powód, żeby przestać planować kolejne. W sieci jest katalog każdej włóczki na świecie i każdego wzoru jaki kiedykolwiek powstał, i jeśli myślisz, że wejdziesz tam tylko po jeden pomysł i wyjdziesz z jednym pomysłem, to życzę ci powodzenia. Serio. Daj znać jak poszło.


