Robótki ręczne
Miejsce, gdzie włóczka zaczyna nowe życie jako coś, co miało być szalikiem, a skończyło jako... coś, co nazwałam dziełem sztuki nowoczesnej. Tutaj dzielę się projektami, przy których moje palce wyglądały jak po starciu z wygłodniałym kotem. Od szydełka, przez druty, po desperackie próby klejenia wszystkiego klejem na gorąco – każda moja porażka i okazjonalny sukces są szczegółowo udokumentowane. Ostrzeżenie: możliwe skutki uboczne przeglądania tej kategorii to nagłe zakupy siedemnastu motków włóczki w kolorach, których nigdy nie użyjesz, oraz przekonanie, że 'na pewno zrobisz to lepiej'. Nie mów, że nie ostrzegałam!
-
Jak z testu włóczki przypadkiem zrobiłam koc obciążeniowy
-
Chustowa gorączka
-
Warzywna eskapada szydełkowa, czyli jak ogórek wciągnął mnie w warzywną rewolucję
-
Szaleństwo szydełkowe nie ma litości – Chusta
-
Ravelry, czyli jak (znów) wpaść w włóczkową obsesję
-
Jak zostałam szydełkowym dealerem i dlaczego moje życie wymknęło się spod kontroli
-
Wielki powrót do szydełkowania… czyli jak zrobić kapcie tuż przed latem
-
Paputkowa zemsta: Jak życie udowodniło mi, że babcia miała rację





