Hobby

Tutaj znajdziesz wszystko: od włóczkowych tworów, które miały być czapkami, a przypominają skarpety dla słonia, przez moje wyprawy do Pałeczkolandii, gdzie nauczyłam się jeść zupę bez tworzenia nowego oceanu, aż po technologiczne cuda, które kupiłam o 3 nad ranem, przekonana, że odmienią moje życie a odmieniły tylko stan konta. To miejsce, gdzie podziwiać możesz moją zdolność do rozpoczynania siedemnastu projektów jednocześnie i konsekwentnego niedokańczania żadnego z nich. Wchodzisz na własne ryzyko – możesz wyjść z nagłą potrzebą kupienia nowego gadżetu, siedmiu motków włóczki i biletu do Smogopolis... wszystko w tym samym czasie!